niedziela, 22 października 2017

Zupa z zielonek


Mogłabym chodzić do lasu codziennie, zwłaszcza gdy wiem, że jest urodzaj na grzyby.
Będąc 2 tygodnie w Łodzi tylko o tym myślałam. 
Dlatego po powrocie z urlopu pojechaliśmy w nasze miejsca w poszukiwaniu leśnych zbiorów;-)
Najwięcej było zielonek. Podobno ich urodzaj zapowiada końcówkę grzybobrania...Tak mawiała moja babcia. 
Są to ostatnie grzyby, które rosną jesienią. Coś w tym jest, bo innych było jak na lekarstwo.
Zapraszam na aromatyczną zupę z zielonek. Mam nadzieję, że jeszcze nie ostatnią w tym sezonie;-)





Składniki:
  • 500 g zielonek,
  • 300 g ziemniaków,
  • 1 cebula,
  • 2 listki laurowe,
  • 1 łyżka masła,
  • 3-5 ziaren ziela angielskeigo,
  • kilka ziarenek pieprzu,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżka mąki,
  • 2 łyżki śmietany 18 % tł. do zabielenia,
  • natka pietruszki.
Przygotowanie:

Oczyścić z piasku zielonki. Najlepiej namoczyć je na 10 minut w ciepłej wodzie z solą. Przepłukać i jeszcze raz w wodzie umyć. Obrać ze skórki i pokroić na kawałki. Na rozgrzanej patelni z masłem smażyć grzyby. Gdy sporo wody odparuje dodać cebulę. Dusić z 15 minut. Osobno obgotować,  w lekko osolonej wodzie, ziemniaki pokrojone w kostkę. Grzyby z cebulą zalać wodą, dodać listki laurowe, ziarenka ziela i pieprzu. Na koniec wrzucić ziemniaki. Gotować zupę przez 20 minut. Mąkę rozmieszać w wodzie, dodać śmietanę. Zahartować gorącą zupą i wlać całość do garnka. Dobrze wymieszać. Zupę podawać z posiekaną natką pietruszki.



wtorek, 17 października 2017

Pulled pork



Tegoroczny urlop mi się dość przedłużył. Wracam do pracy, bloga i życia ;-)
Choć to ostatnie jest nadal dość zaburzone przez to, że mamy na stałe pod opieką naszą niespełna roczną wnuczkę i sami rozumiecie, że po 20 latach bycia mamą przeistoczenie się w pełnoetatową babcię nie jest łatwe;-)
Dlatego ciężko mi jest wygospodarować czas na gotowanie, a co dopiero na robienie zdjęć, obrabianie i wrzucanie wpisów na bloga.
Obiecuję poprawę. Mam nadzieję, że wpisy moje systematycznie będę kontynuować;-)
Może dzisiejszy przepis niech będzie  przykładem  obiadu, który w większej części, robi się sam.
I chyba tak teraz u nas będzie;-)

poniedziałek, 18 września 2017

Czarny chleb Hamelmana z dodatkiem czerstwego pieczywa



Dawno mnie nie było w wirtualnej piekarni...
Kiedy przyszło zaproszenie od Amber na ten wyjątkowy wypiek, nie mogłam go nie upiec.
Zapraszamy na chleb, który wybrał dla nas Gucio, autor bloga Kuchnia Gucia.
Przepis od J.Hamelmana z książki „Chleb” wykorzystujący czerstwe pieczywo.
Zaskakujący smakiem. Pyszny. Zapomniałam o obowiązkowej czarnuszce do posypania, ale przy najbliższej okazji nadrobię tę stratę, bo wrócę do niego na pewno:-)

czwartek, 14 września 2017

Gulasz wołowy z pieczoną kaszą jęczmienną


Przyszedł czas na rozgrzewające strawy:-)
Gulasz podany z pieczoną kaszą zawsze wywoływał uśmiech na mej twarzy;-)
Problemem był tylko dobór kaszy, bo połowa towarzystwa preferowała gryczaną, a połowa jęczmienną.
I odkąd pamiętam w moim rodzinnym domu były do wyboru zawsze te 2 kasze.
Dzisiaj podałam jęczmienną, bo nie było nikogo, kto walałby gryczaną;-)
A Wy którą wolicie?

czwartek, 7 września 2017

Ciasto z morelami


Ciasto pojawiło się u nas zupełnie przypadkiem.
Przypadkiem kupiłam na targu "słodkie morele"...
Przypadkiem okazały się być niemiłosiernie kwaśne.
Czyli przypadek tu zarządził;-)
Wyszło pyszne, kwaskowate - takie jak lubię.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Skrzydełka w glazurze piernikowej


Pierniki Katarzynki w polewie i bez kojarzą mi się z dzieciństwem. Było to moje ulubione smakołyki odkąd sięgam pamięcią. Do tej pory, gdy rozpakowuję je, najpierw zamykam oczy i wącham je przywołując ich smak... Ach dobrze, że od lat są produkowane.
I właśnie Katarzynki były moją inspiracją w konkursie Przepis na Kopernika. #przepisnakopernika
Wyśmienicie smakują skrzydełka w piernikowej glazurze.  Lekko słodkawe z kwaśną i pikantną nutą.
Zapraszam na ucztę:-)!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Ossobuco, pieczona gicz cielęca z warzywami



Za punkt honoru postawiłam sobie przygotowanie tego dania.
Będąc w Toskanii jedna z uczestniczek naszych warsztatów nagminnie domagała się go.
Wtedy tam nie byłyśmy na to gotowe...
No i oczywiście jedząc ossobuco nie możemy pominąć szpiku w kostce;-)
Danie z tych, co to się samo robi. Uwielbiam takie;-)