poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Przywiezione z podróży - Włochy Pólnocne (Jezioro Maggiore)



Już czas najwyższy zrobić wpis z naszych wakacji, bo zaraz jesień nadejdzie i ciężej będzie się wspominało.
 

W tym roku urlop rozpoczęliśmy już w czerwcu, a miejscem docelowym były Włochy – jezioro Maggiore położone  w Alpach Lombardzkich, na pograniczu Piemontu i Lombardii. Region charakteryzuje się korzystnym, łagodnym śródziemnomorskim klimatem, co sprzyja rozwojowi roślinności. Zaskoczył nas widok palm, rosnących wzdłuż brzegu.  Okres, w którym byliśmy przypadł na kwitnienie kwiatów i przywracał nas o prawdziwy zawrót głowy;-) W przenośni i dosłownie. Krzewy hortensji i mury porośnięte jaśminem niektórym uczestnikom naszej wyprawy dały się mocno we znaki.  Narzekali na mdłości od tych różnorodnych słodkich zapachów. Na szczęście mi to nie przeszkadzało. Po raz pierwszy widziałam takie okazy, z kwiatostanami wielkości kalafiorów.


Na jeziorze występuje szereg  wysp, z których najbardziej znane są Wyspy Borromejskie. Jedyną zamieszkaną jest tu Isola dei Pescatori. Ma 350 m długości i jedynie 100 m szerokości, a wzdłuż jej brzegów ciągnie się malownicza promenada. Dużo większą popularnością cieszy się jednak Isola Bella. Na początku XVII wieku powstał tu barokowy pałac, a w późniejszych latach otoczono go przepięknymi ogrodami ozdobionymi rzeźbami i fontannami.


Nasza miejscowość Cannero Riviera (położona w regionie Piemontu), w której rezydowaliśmy, była malutka,  z jednym sklepem, piękną  promenadą, wzdłuż której znajdował się port  oraz kilka trattorii. 





Codziennie odkrywaliśmy nowe uliczki i podwórka, które były dostępne dla turystów. W zależności gdzie by się nie skręciło, oczom naszym ukazywały się obrazy, które chciało się utrwalić, żeby pozostały jak najdłużej w naszej pamięci.


Spacerując urokliwymi zaułkami można było natknąć się np. na takie perełki. Ciekawe czy byli chętni do picia wody z tej chochli;-)?


Chcieliśmy zasymilować się z tubylcami, dlatego zdecydowaliśmy się na wynajm domu. Skorzystaliśmy z oferty portalu internetowego. Mogliśmy w ten sposób poczuć się jak mieszkańcy. To było moim priorytetem. Nie myśleliśmy o hotelu, ale właśnie w takiej formie chcieliśmy spędzić nasze wakacje. Z założenia miały być leniwe, bez pośpiechu i bez przesadnego zwiedzania. Takie włoskie, z sjestą i  biesiadowaniem na tarasie. Czas upływał nam na kąpielach, opalaniu i grze w karty. Posiłki przygotowywaliśmy z regionalnych smakołyków, dostępnych głównie na targu i w jedynym sklepiku,  łącznie z winem;-). Nie zabrakło nam niczego.



Powyżej przygotowana przeze mnie przystawka z bresaoli. Pycha!
Nie zabrakło również kosztowania dań serwowanych w sąsiedzkiej trattorii. O dziwo wszyscy panowie brali pizzę. My skusiłyśmy się na spaghetti z owocami morza i ravioli szpinakowe w sosie z żabnicy i sercówek.


Wzdłuż jeziora najlepiej podróżować statkami, które cumują prawie do każdej miejscowości. Ponadto statek kursuje też na szwajcarską stronę jeziora do Locarno. My jednak dotarliśmy do niego samochodem, bo znajdowało się od nas kilkanaście kilometrów. Jakież było nasze zdziwienie, że wszędzie mówiono tylko po włosku. Ani znajomość niemieckiego ani angielskiego nam się nie przydała;-( Do tego stopnia było to utrudnieniem, że mieliśmy problem z zakupem biletów parkingowych. Wypłacając pieniądze w bankomacie usytuowanym w dużym markecie nie było wyboru języka do jego obsługi ;-( Ponadto parkomat nie wydawał reszty i byliśmy w plecy kilka franków. Pożegnaliśmy Szwajcarię nieco rozczarowani i chętnie wróciliśmy do naszej włoskiej rezydencji:-)
Czas urlopu  upłynął nam bardzo szybko. Wyjeżdżaliśmy pełni wrażeń i przekonani, że jeszcze tu wrócimy. Może tym razem na drugą stronę jeziora?
Po ostatnim wieczornym spacerze żegnamy Cannero Riviera... Cudne położone nieprawdaż? :-)


sobota, 27 sierpnia 2016

Życie ze Smakiem - Magazyn Nie Tylko Kulinarny


Już 5 numer gotowy. Zapraszamy :-) 

 

Trudno uwierzyć, że minął rok od wydanie pierwszego numeru. Do projektu dołączyły nowe osoby, tematyka została poszerzona.  A w nim przepisy jesienne, podróż na Bawarię. W końcu niebawem święto  piwa w Monachium:-)  Marta zmotywuje Was do ćwiczeń, Marzenka P zdradzi Wam niezawodne triki urodowe, a Sabina pokaże, jak samodzielnie wykonać komin na drutach. Nie będę więcej zdradzać, zajrzyjcie - miłej lektury!
Udostępniamy wersję do przeglądania oraz z możliwością pobrania.








piątek, 26 sierpnia 2016

Soczewica z burakami i olejem z pestek dyni


Bardzo smaczna i wdzięczna do zrobienia.
Inspirację zaczerpnęłam od Agnieszki Kręglickiej.
Zrobiłam ją w prezencie zanosząc na imprezę. Obdarowana i goście byli zachwyceni smakiem.
Sałatkę dołączam do akcji na FB błyskawiczne piątki.



Składniki:

  • 0,5 szklanki zielonej soczewicy,
  • 1 cebula pokrojona w kostkę,
  • 1 burak upieczony lub ugotowany (użyłam ugotowanego),
  • garść prażonych pestek dyni (dałam mieszankę dyni, słonecznika i pini),
  • olej tłoczony na zimno z pestek dyni,
  • ocet  balsamiczny
  • oliwa, sól, cukier, pieprz
  • dobra bryndza, oscypek lub parmezan (dałam oscypek),
 Przygotowanie:
Soczewicę ugotować w niesolonej wodzie, odcedzić. Cebulę usmażyć powoli na oliwie, aż będzie złocistobrązowa i skarmelizowana. Na patelnię dodać soczewicę, smażyć z cebulą, doprawić solą i mocno pieprzem. Sałatkę rozłożyć płasko na półmisek. 
Buraki pokroić na krajalnicy w bardzo cienkie plastry, układać na  soczewicy jak carpaccio, zakrywając cały talerz. Posypać delikatnie cukrem, pieprzem, skropić octem balsamicznym (użyłam takiego w sprayu).  Tuż przed podaniem polać buraki olejem z pestek dyni, posypać pestkami i wiórkami sera.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Pierogi z kurkami


U nas po deszczach nastąpił wysyp grzybów.
Nie muszę mówić, że przez to jestem szczęśliwa;-)
Grzyby to taki mój mały bzik. Uwielbiam je zbierać, czyścić i przygotowywać.
Marzyły mi się pierogi z samym nadzieniem kurkowym.
Jak miałam kurek wystarczającą ilość to takie zrobiłam :-)
Były pyszne.
Polecam!


Składniki:
na ciasto:

  • mąka, około 0,5 kg,
  • 1 duży kefir,
  • szczypta soli,
farsz:
  • 50-70 dkg kurek,
  • 3 szalotki,
  • 1 łyżka masła,
  • chlust oleju rzepakowego,
  • sól, pieprz,
masło kurkowe do polania:
  • masło,
  • garstka malutkich kurek,
  • sól,
+ pęczek natki pietruszki.

Przygotowanie:


Kurki oczyścić. Odłożyć miseczkę malutkich grzybków w całości. Resztę drobno pokroić. Posiekać w kosteczkę szalotki. Na maśle i oleju podsmażyć cebulki do zeszklenia, lekko osolić. Dodać posiekane kurki. Po odparowaniu wody z grzybów smażyć jeszcze chwilę.  Doprawić przyprawami. Odstawić do ostudzenia.
Wyrobić z kefiru i mąki ciasto, lekko posolić. Może zaistnieć potrzeba dodania mąki lub kefiru, gdyż w zależności od ich rodzaju, konsystencja ciasta może być różna - musi odchodzić od ręki. Gotowe ciasto rozwałkować i wykrajać szklanką okrągłe placuszki. Układać na środku farsz, skleić brzegi dociskając widelcem. Gotowe pierożki gotować w osolonej wodzie chwilę jeszcze po wypłynięciu, tak na wyczucie, około 2-3minut.

Na maśle podsmażyć malutkie kurki. Doprawić.
Ugotowane pierogi polać masłem kurkowym i posypać posiekaną natką pietruszki. Oprószyć świeżo zmielonym pieprzem.



piątek, 19 sierpnia 2016

Ketchup z cukinii


Zostałam obdarowana koszem cukinii i coś z nią musiałam zrobić.
Już wcześniej widziałam ten ketchup i byłam ciekawa jak smakuje.
Najpierw zrobiłam z połowy porcji, bo jakoś nie byłam pewna efektu końcowego...
W tej chwili jestem już po 3 podejściu i to jeszcze nie jest ostatnie, zapewniam ;-)
A te osoby, którym dałam spróbować, pospieszały mnie o publikację:-)
Pomysł podpatrzyłam u Majany.


Składniki:
  • 1,5 kg obranej i pozbawionej nasion cukinii,
  • 0,5 kg cebuli,
  • garść soli,
  • 400 g koncentratu pomidorowego (dałam 2x190 g),
  • 2 niepełne szklanki cukru,
  • 1 szklanka octu,
  • 1 łyżeczka pieprzu cayenne,
  • 1 łyżeczka pieprzu,
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej.

Przygotowanie:

Cukinię myjemy, obieramy, pozbawiamy nasion. Cebulę obieramy. Cukinię i cebulę ścieramy na tarce jarzynowej ( ja zrobiłam to malaxerem). Starte warzywa umieszczamy w dużym garnku, zasypujemy solidną garścią soli, mieszamy i zostawiamy na całą noc.
 Na drugi dzień garnek z warzywami zasypanymi solą gotujemy ok. 20-30 minut, do momentu aż warzywa się rozgotują i powstanie papka. Po tym czasie dodajemy cukier i ocet, mieszamy. Gotujemy kolejne 20 minut, co jakiś czas mieszamy (na małym ogniu). Dodajemy przyprawy i koncentrat, mieszamy i gotujemy kolejne 20 minut. W tym czasie przygotowujemy wysterylizowane słoiki. Miksujemy warzywa na gładką masę, a następnie umieszczamy w słoikach. Pasteryzujemy około 10 minut. Po otwarciu ketchup należy przechowywać w lodówce.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Sernikobrownie z jeżynami


Powstało zupełnie przypadkowo,
z nadmiaru jeżyn w lodówce i samotnie stojącemu opakowaniu ricotty...
Bardzo udane połączenie.
Wygląda dla mnie zjawiskowo.
Tak samo smakuje:-)



Składniki:
masa ciemna:
  • 120 g gorzkiej czekolady,
  • 120 g  masła,
  • 60 g mąki,
  • 100 g cukru,
  • 3 jajka,
masa sernikowa:
  • 250 g ricotty,
  • 2 jajka,
  • 2 łyżki cukru,
  • 3 łyżki mąki,
+ jeżyny.

Przygotowanie:
  
W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę z masłem. Przestudzić. Jajka ubić, stopniowo dodając cukier i mąkę. Do masy wlewać powoli czekoladę.
Spód blachy wielkości 30x35 cm wyłożyć pergaminem, ciasto wlać na blachę. Przygotować masę serową.  Jajka ubić z cukrem. Dodawać po łyżce ser, a następnie mąkę i mieszać powoli. Masę serową wykładać łyżką na ciasto, przy pomocy wykałaczki zrobić esy floresy. Porozrzucać, wciskając lekko jeżyny. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 190 st. C, piec 25 minut.