sobota, 2 lutego 2013

Przywiezione z podróży - Czechy

Być może ktoś wybiera się na ten weekend do Harrachova na Puchar Świata w skokach narciarskich. My wróciliśmy  stamtąd tydzień temu, jak śniegu było całe mnóstwo, temperatura podchodziła do – 20 stopni. Już wtedy robili przygotowania do skoków. 



Jestem zaskoczona jak Czesi traktują Polaków tuż przy granicy. W sumie to żyją tylko dzięki Nam. Niemcom nadskakują, a nas traktuję jak zło konieczne. Dziwię się, bo Niemcy, którzy akurat tam przyjeżdżają to Ci z byłego DDR-owa, nie zostawiają napiwków. Bogaci wolą Alpy. A my naprawdę zostawiamy u nich kasę. Kiedyś w knajpie  byłam świadkiem jak kelner latał koło grupy Niemców, nadskakiwał, był bardzo uprzejmy, uśmiechnięty. My ciągle na niego czekaliśmy. I co się okazało, jak przyniósł im rachunek to co do grosza go rozliczyli;-) A od nas dostał zwyczajowe 10 % napiwku, dopiero wtedy zaczął być miły;-) Przykre to. Tym razem mieliśmy 2 razy nieprzyjemną sytuację. W Restauracji Praha  w Harrachovie ( to w ramach ostrzeżenia , nie jest to reklama) wpadliśmy tam wieczorem w 6 osób  na piwo i kolację, było koło 20, na połowie stolików leżała karteczka z rezerwacją od 18:00, pytamy się czy wolne, kelnerka, że przecież zarezerwowane... Potem jeszcze raz się tam udaliśmy tym razem na obiad, podleciała pani z obsługi z oświadczeniem, że jeśli chcemy zjeść, to dopiero po 18, bo jest jakiś remont w kuchni…Szczegółem było, że obok siedziało towarzystwo z pełnymi talerzami konsumpcyjnymi. Aa i jeszcze jedno, w większości knajp nie obowiązuje  zakaz palenia:-(.
Poniżej zdjęcia potraw, które mieliśmy okazję skosztować:

1. Zupa czosnkowa


2. Smażony ser


3. Placki z gulaszem


4. Knedliki z polędwicą w sosie


Zdecydowanie najlepsza była zupa czosnkowa (czosneczkowa) i najlepiej rozgrzewała. Po aferze alkoholowej u naszych sąsiadów tylko na piwo mogliśmy sobie pozwolić i ewentualnie powspominać herbatkę z rumem po białym szaleństwie:-)

20 komentarzy:

  1. Przykre to... Mam podobne doświadczenia. Trudno, nic nie zrobimy. Miejmy klasę i kulturę. W końcu to docenią. Mam taka nadzieję.
    Byłaś tam dokładnie w tym samym czasie co moja córka:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wybieram się co prawda do Czech, ale dobrze wiedzieć jak Polaków się tam traktuje, przykre ...
    Mam nadzieję, że jednam dobrze się tam bawiłaś i wypoczęłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie Marzena! ładne zdjęcia, zupa i w ogóle:) zazdroszczę wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  4. zupa wygląda smakowicie, a co do Czechów to mam bardzo podobne doświadczenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykre to co piszesz,ale niestety niektórzy nam wyrabiają "opinie" nie tylko w Czechach:(
    A jedzonko smakowicie wygląda

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na szczęście nie mam takich przykrych wspomnień.
    Posiłki rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzenko,

    to faktycznie bardzo dziwne i mało zrozumiałe podejście...
    Co nie zmienia faktu, że taki smażony ser to bym z ogromną przyjemnością spałaszowała:)

    Mam nadzieję, że Twój wyjazd poza tymi "przypadkami" w restauracjach był udany.

    Serdecznie Cię pozdrawiam,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli nie tylko ja mam takie odczucia, jest nas więcej...Oczywiście oprócz tych sytuacji wyjazd był jak najbardziej udany, przede wszystkim pogoda i towarzystwo:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę przykre to co piszesz. Pewnie kiedyś się opamiętają, byle nie za późno.
    Czosnkową lubię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wszystko uwielbiam:)
    a co do Czechów... jakoś nigdy chyba za nami nie przepadali ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie tylko w Czechach źle traktują Polaków. W Turcji nie raz byliśmy dyskryminowani, przedstawicielom innych narodowości nadskakiwano,a nas traktowano niczym intruzów.
    Jedzenie w każdym bądź razie wygląda przepysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś w czeskiej karczmie wybieraliśmy dania na obiad ... chcieliśmy skosztować miejscowych specjałów ... w karcie był zapiekany ser z jakimiś dodatkami / chcieliśmy wiedzieć z czym dokładnie go podają , a jakoś nam wyobraźni zabrakło , gdy po czesku kartę czytać próbowaliśmy :):) / Zapytany o szczegóły kelner odburknął jedynie " WY NIE WICIE CO TO SYR ? " i poszedł ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne zimowe widoki i jedzenie, które jest mi bardzo dobrze znane, ale to bardzo dawna historia :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj zazdroszczę wyjazdu :)
    ja mam akurat miłe wspomnienia, byliśmy kilka razy w Rokietnicy ...
    a ten smażony ser to obowiązkowo trzeba zjeść, jak gofra nad polskim morzem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ze zdjęć wynika, że szału w tych kanjpach nie ma, a do tego ta obsługa. Znając siebie poszłabym w powietrze i spakowała walizkę.

    Pozdrawiamy serdecznie

    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana ,żeby wyrażać zła opinie .NALEŻY DOBRZE KOGOŚ POZNAĆ !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę mieć własne zdanie, a ktoś ewentualnie może się z nim nie zgadzać kochana/kochany anonimowy. Poza tym opisałam sytuacje, które mnie dotyczyły.

      Usuń
  17. No właśnie ja też znam Czechów pod przykrywką miłych są dla nas nie dobrzy, źle nas traktują, nie lubią Polaków. Współpracuje z Czechami, wyniośli, aroganccy, wredni. Być może do innych narodów mili ale do nas... wybaczcie ale mam złe zdanie.
    Choć w Pradze takie kontakty sporadyczne (hotel, restauracja) ok tylko czy oni wiedzieli że ja polką jestem skoro po angielsku mówiłam. Pewnie nie. Zgadzam się z opinią. Oby więcej było dobrych doświadczeń niż złych.

    OdpowiedzUsuń