środa, 23 lipca 2014

Smaki Barcelony dla duszy i ciała

Widok na Barcelonę z wzgórza w parku Guell

W tym roku postanowiliśmy spędzić urlop w nieco zmienionej formie niż dotychczas. Mianowicie wynajęliśmy mieszkanie w samym sercu Barcelony, wykupiliśmy bilety na samolot, zapakowaliśmy się do jednej walizki (nie lada wyczyn;-)) i ruszyliśmy na naszą wyprawę, by poznawać smaki Barcelony, te dla duszy i te dla ciała;-).
Oprócz podziwiania zabytków, chcieliśmy poznać lokalną społeczność i jej zwyczaje.  Troszkę nam się to udało, liznęliśmy katalońskiej kuchni, która pozwoliła nam odkryć tę część Hiszpanii, bo jak mówi przysłowie – przez żołądek do serca…;-)
Mieliśmy też okazję poznać Barcelończyków, zarówno tych rodowitych jak i  napływowych – tu pozdrawiam obie  Agaty i Francesco;-)
 Dzięki internetowi znalazłam lokum (tu), idealne wskazówki na połączenie już na miejscu z lotniska, ludzi pełnych pasji (Agata i Francesc), którzy zarażają miłością do tego miasta i miejsca polecane. Nie błądziliśmy przez to. Komunikacja miejska działa intuicyjnie i bardzo szybko nauczyliśmy się poruszać jak tubylcy;-)

Dzieła Gaudiego
 
Barcelona to miasto Gaudiego, więc nic dziwnego, że szukaliśmy wszystkich śladów jego działalności;-) Powyższe zdjęcia obrazują nasze zdobyte punkty:-) Zaskakują dzisiaj nowoczesną formą,a  były budowane prawie 100 lat temu.



Dzielnica Barri Gotic

Miasto pełne jest cudnych uliczek, gdzie można spacerować omijając tłumy. Byłam tym faktem dość zaskoczona, zważywszy na tłumy przelewających się turystów w innych miejscach.

Port Olimpic

Spacerując promenadą Barcelonety można dojść do portu Olimpic, pełnego klimatycznych restauracyjek,  gdzie można zjeść pyszne dania kuchni katalońskiej. Sugeruję zaplanować wyprawę do godziny 16, bo potem jest siesta i większość knajp jest zamknięta, a i ceny są inne w tym czasie.


Park Ciutadella

Polecam spacer po parku Ciutadella. Jakże inny, w porównaniu z Guell, o niebo spokojniejszy, bez tłumów i dla nas o wiele bardziej klimatyczny. Można odetchnąć od upałów i odpocząć po przebytych kilometrach.

Museu Nacional d'Art de Catalunya (Palau Nacional) - wieczorem turyści gromadzą się tu, aby zobaczyć pokaz magicznych fontann.

Odhaczyliśmy również, na naszym planie, wizytę na Placu Hiszpańskim i zaliczyliśmy dość kiczowaty pokaz magicznych fontann, który zbiera tłumy turystów. Wszędzie było słychać międzynarodowe rozmowy,  z przewagą rosyjskich. Wystarczy oglądnąć jeden raz, choć widowisko powtarzane jest codziennie od czwartku do niedzieli w godzinach wieczornych.

Bar Can Paixano
Bary Tapas to prawdziwy raj dla smakoszy. Miałam zaznaczone miejsca obowiązkowe do degustacji i Bar Can Paixano był jednym z nich.  Poznacie go bez trudu po tłumie wewnątrz. Wszyscy spożywają stojąc, a tradycją jest rzucanie serwetek na ziemię, a nie do kosza;-)) Pamiętajcie o tym;-)! Specjalnością knajpy jest cava (wino musujące), które świetnie smakuje zagryzane bułką z kiełbasą, ale też genialnie komponuje się z owocami morza oraz większością tapas.  Dla chętnych jest tam również sklep z produktami regionalnymi i właśnie winem Can Paixano. Polecam różowe;-)



Z Agatą i Francesco mieliśmy tour po klimatycznych knajpkach, rozpieszczaliśmy podniebienie smakując przeróżnych przekąsek tapas;-). Byliśmy w jednym miejscu, gdzie podają ośmiornicę skropioną oliwą serwowaną z młodym białym winem. Bardzo podobała mi się filozofia tego miejsca - czarki  z tym trunkiem musiały być ciągle pełne:-))



Bar Cala del Vermut w  dzielnicy Barri Gotic

Zawsze myślałam, że w Barcelonie specjalnością jest sangria;-)  Byłam w błędzie. Króluje tam ciemny wermut , podawany z lodem smakuje rewelacyjnie. Choć pewnie klimat nam się udzielił i stąd nasze 'achy':-)

Studio kulinarne

Wiem już gdzie odbywają się w Barcelonie, pewnie jedne z wielu, warsztaty kulinarne i kto wie może kiedyś...;-))


Powyżej, wszędzie panujący, pyszny  pa amb tomàquet, chleb natarty czosnkiem, oliwą i pomidorami. Do tego szynka suszona pernil i ser manchengo. Mieliśmy okazję skosztować polany oliwą. Mówię Wam niebo w gębie:-) Tak ucztowaliśmy w winnicy podczas  historycznego meczu Niemcy - Brazylia;-)



I na koniec jeszcze miejsce, które cieszy oko i podniebienie - Boqueria. Targ, na którym zaopatrują się wszyscy restauratorzy, przyciąga tłumy. Nie dziwię się;-) I tylko pytam, dlaczego nie ma takiego raju u nas;-)?



Boqueria

Plan zwiedzania był wypełniony i mimo tygodniowego pobytu, wiele jeszcze nam zostało, ale dzięki temu wiemy, że tam wrócimy. Tym bardziej, że nie mieliśmy okazji być na meczu, bo trwający Mundial nam to uniemożliwił,  a zaliczenie obiektu Camp Nou nie usatysfakcjonowało nas w pełni;-) 
Polecam skorzystać z oferty biura Do barcelona (s), wycieczki indywidualnej, dopasowanej do naszych zainteresowań. Były to niezapomniane chwile, a w poznane miejsca niekoniecznie sami byśmy trafili. Jedno popołudnie i wieczór otworzyło nam oczy na inną Barceloną, której nie znajdziemy w żadnym przewodniku.

Widok z wzgórza Montjuic

24 komentarze:

  1. Marzenko, fantastycznie! Niezapomniane wrażenia, nie tylko kulinarne :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie dlaczego u nas nie ma takiego raju?:)
    Co prawda ja marzę o wyrwaniu się do miejsca gdzie brak cywilizacji,
    ale kilkoma dniami w Barcelonie też bym nie pogardziła,
    szczególnie z takimi smakowitymi kąskami na talerzach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały pobyt mieliście :) niezapomniane wrażenia!
    Podobają mi się takie wyjazdy zorganizowane, ale "w pojedynkę", a nie wielką grupą.
    Pojadłabym tych rarytasów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, te knajpki, to jedzenie... Może i ja kiedyś tam pojadę, nie tracę nadziei :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne foty, podziwiam że wam się udało spakować do jednej walizki. Super wycieczkę sobie zrobiliście indywidualną. Dzięki temu dotarłaś tam gdzie z biurem byś nie dotarła. Tapas i rybki na fotach cudne. Krzyczą chce was zjeść :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och , połaziłoby się z Wami:-) Szkoda, że nie wkleiłaś żadnych zdjęć nocnych:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. rozmarzyłam się czytając twoją relacje,powróciły wspomnienia ,które trochę się zakurzyły w mojej pamięci ,dzięki Marzenko Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  8. ale cudowne chwile.. cudowne miejsca i jedzenie :)
    Super!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia, piękne miejsca. Też niedawno odwiedziłam Barcelonę i wrzuciłam na bloga krótki reportaż, mam nadzieję, że niedługo uda mi się tam wrócić. Bar Can Paixano wygląda super, wybiorę się tam następnym razem!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne widoki, nie tylko panoramy, ale też wnętrza i jedzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog!

    Zapraszam do mnie na kurczaka po hawajsku!

    www.paczekwkuchni.blogspot.com

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tak niezależnie spędzać urlop. Barcelona nam się marzy, tym bardziej, że mąż to fan barsy. Czekamy, aż dziecko podrośnie ;) Miłego urlopowania w Toskanii :)

    OdpowiedzUsuń
  13. niesamowite miejsce, niesamowite zdjęcia, niesamowite widoki, niesamowite jedzenie:) cudowna podróż, nic tylko pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń
  14. PIĘKNA relacja. Kilka lat temu i ja tam byłam. Z restauracji przywiozłam przepis na pomidory z awokado. I są ze mną już tyle lat. Często je robię. Ciekawa jestem, które danie będzie TWOJE!:) na zawsze:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ kolorowo i klimatycznie, cuda!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ cudny klimat,a i Ty fajnie ciekawie zachęcasz, aż się czułam, jakbym z Tobą po tych uliczkach chodziła.
    Cieszę się,że wyjazd się udał.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądam piękne zdjęcia i wspominam Barcelonę widzianą moimi oczami :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Hiszpanię i Barcelonę :) byłam już kilka razy i radosc mnie rozpiera, że pod koniec sierpnia znów pojadę na Costa Bravę, ten kraj chyba nigdy mi się nie znudzi! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na mnie dla odmiany czeka Malaga, Giblartar i Costa del sol.Piekna jest Hiszpania :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie zjadłam obiad ale patrząc na Twoje zdjęcia zgłodniałam! Muszę kiedyś się wybrać do Barcelony na dłużej... (kiedyś Małżonek zabrał mnie na lunch w Barcelonie ale tylko na jeden dzień, więc praktycznie nic nie zwiedziliśmy... a szkoda ... )

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniała przygoda, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne widoki, pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Barcelona bardzo mi się podobała. Hiszpańskie tapas przyprawiają faktycznie o zawrót głowy. Piękna relacja !

    Pozdrawiamy serdecznie
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  24. Marzenko, ależ wspaniałe wakacje miałaś, widoki az dech zapierają w piersi, pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń