piątek, 8 sierpnia 2014

Fotografia kulinarna




Fotografia kulinarna, czyli wszystko od początku.
Najpierw było gotowanie, głównie dla najbliższych i przyjaciół.  I Ci potem  najczęściej dzwonili – jak robiłaś ten szpinak, bo ja myślałam, że nie lubię szpinaku…, mam gości na kolację pomóż,  nie wiem co podać…., w końcu zebrałabyś to wszystko i miałabyś święty spokój…;-)
Pomysł już był, ale do realizacji jeszcze daleko. Podzieliłam się nim z moją rodziną, o dziwo przyjęli go z aprobatą;-) Zaczęłam przygotowania, nazwa wpadła dość szybko, ale jak ogarnąć szatę graficzną, zaplanować układ…Z pomocą przyszedł mój mąż, który zrobił mi niespodziankę i uaktywnił Zacisze kuchenne podczas mojej nieobecności. Machina ruszyła, odwrotu nie było.  Każdy przepis i ten z głowy,  i ten zapisany, przekazywany w naszej rodzinie  od lat, zapisywałam na blogu. Obfotografowany, przeniesiony na kompa i opublikowany. Przez pierwsze miesiące żyłam jak w obłędzie, tylko o tym myślałam.  Zdjęcia na tym etapie były po prostu pstrykane, bez żadnej stylizacji, nie zwracałam uwagi czy to robię w świetle dziennym, czy wieczorem pod lampą zawieszoną nad stołem. 
W marcu 2013r., tak się szczęśliwie złożyło, zostałam laureatką konkursu fotograficznego. Nagrodą był udział w w warsztatach fotografii kulinarnej we Wrocławiu zorganizowanych przez firmę Kupiec i Mastercook. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to doświadczenie, zmieniło diametralnie moje postrzeganie na robienie zdjęć. Poznałam podstawowe funkcje aparatu, jak operować przysłoną, czasem, balansem bieli. Wyjechałam z minimalną wiedzą niezbędną dla amatora fotografa. Liznęłam troszkę tajników fotografii kulinarnej i połknęłam bakcyla.  
Tu widzicie zdjęcie jedno z moich pierwszych umieszczonych w zaciszu kuchennym, robione aparatem cyfrowym Sony DSC-HX1 na funkcjach automatycznych.
A tu zrobione  ostatnio aparatem córki Sony N50, nastawionym na funkcję przysłony f 2,8 ISO200, obiektywem 18-55 mm.


Moje umiejętności fotograficzne ewoluowały. Chciałam, aby moje potrawy zainteresowały odbiorcę, by zdjęcia były zachętą i zaproszeniem do skosztowania przygotowanych dań. Już nie wystarczyło mi spisanie składników i opisu procedury przygotowania. Zaczęłam zwracać uwagę na to jak zaserwuję daną potrawę, na czym ją podam i oby było dobre światło. Taki pierwiastek zaszczepili mi niewątpliwie prowadzący warsztaty, ale również inni blogerzy, których podpatrywałam i którzy mnie inspirują do dzisiaj. Ze względu na gadżety i sentyment - Karolina ze Zmysłów w kuchni, informacje i porady sprzętowe - Edyta z Madame Edith , stylizacje i pomysły zachwycają mnie u Magdy z Konwalii w kuchni, Ani z bloga Kuchennymi drzwiami, Olimpii z Pomysłowego pieczenia i u Katie z What Katie Ate. I na jednym z tych obserwowanych blogów zobaczyłam informację o konkursie Kingi z Green morning. To co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach:-) Pomyślałam, że może i ja spróbuję...

Bardzo chciałabym się nauczyć przedstawiać mój wpis obrazem, którego będą pożądać odbiorcy, czyli oprócz pięknego zdjęcia, które widzimy była jeszcze historia, żeby moje zdjęcia były żywe, ale jednocześnie stanowiły zadumę i uruchamiały wyobraźnię. Nie umiem zrobić odpowiedniej stylizacji. Owszem  moje fotografie są apetyczne, sądząc po reakcji czytelników, ale nie ma w nich tła. Tego bardzo chciałabym się nauczyć na tym kursie. Dlatego zgłaszam ten wpis  do  konkursu organizowanego przez Kingę z bloga Green Morning 

I choć moje zdjęcia są dużo lepsze od tych początkowych to jednak  przede mną jeszcze długa droga.  Powoli miejsca brakuje w mojej kuchni na akcesoria, które wykorzystuję do zdjęć. Każde naczynie, stare sitko, czy garnek postrzegam jak potencjalny model;-) Nie przejdę obojętnie obok kawałka deski, zbieram papiery, szmatki, styropiany, folie, i płytki, które gromadzę w garażu.  Śmieją się  ze mnie w domu, że zakrawa to na patologiczne zbieractwo;-). Wszystkie fotografie robię na tarasie lub w kuchni przy oknie, nie mam specjalnego stanowiska. Staram się je robić przy świetle dziennym, bo ze sztucznym mam jeszcze problem. 

Co mogę poradzić tym, którzy są na początku tej drogi? Na pewno podpatrywanie najlepszych jest doskonałą nauką, dobre zdjęcia nie wymagają super sprzętu, ale wiedzy o podstawowych jego funkcjach, no i najważniesze to chęci:-) To one są motorem napędowym naszych pasji:-)

18 komentarzy:

  1. Magdo, super wpis. Dziękuję bardzo za zgłoszenie do konkursu.
    Pozdrawiam
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzena,
    na pewno dojdziesz do tego, co Ciebie zadowala i podoba Ci się w Twoim blogowaniu.
    Droga jest niełatwa,ale warto ją przejść.
    Ja odwiedzam Ciebie z przyjemnością.
    Twój blog ma klimat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow jest różnica :)
    Rozwijasz się, to wspaniale Kochana :) !

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowita różnica, choć wszystkie Twoje przepisy robią furrorę,bo puszczam je dalej oczywiście wklejając linka do Ciebie.
    Ja jak wiesz dopiero zaczynam fotografować to co przygotowuję, choć czasem właśnie ciężko mi to idzie
    Bardzo ciekawy wpis.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzenko, brawo i jeszcze raz brawo, cieszę się bardzo, że zdecydowałaś się na ten konkurs i z całego serca życzę wygranej:-). A to, że znalazłam się wśród tych osób, które Cię inspirują jest dla mnie wielkim zaszczytem, bo to znaczy, że moja praca i chęć dzielenia się z innymi tym co kocham ma sens:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzenko,
    Popodzenia w konkursie Kingi! Mam nadzieję, że zajmiesz pierwsze miejsce :-)
    Bardzo dziękuję także za wyróżnienie - jest mi bardzo miło i cieszę się, że moje wpisy są przydatne.

    Serdecznie pozdrawiam,
    E.

    P.S. Także zbieram jażdą ściereczkę i już mi się w domu nie mieszczą i wypadają z szaf ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. powodzenia! trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to prawda, nauka od lepszych wiele daje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marzeno, zycze wygranej! Choc i tak patrzac na Twoje zdjecia pelna jestem podziwu :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Powodzenia w konkursie :) Ale już mogę powiedzieć, że zdjęcia masz piękne u siebie, jedne ze smaczniejszych jakie widziałam, wszystkie potrawy wyglądają obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki, żeby się udało!

    OdpowiedzUsuń
  12. To bardzo miło dowiedzieć się, że jest się czyjąś inspiracją:)
    Z zachwytem oglądam wiele zdjęć i wiem, że przede mną też jeszcze długa droga.
    Również chciałabym choć jej część przebyć pod okiem Kingi, więc trzymam kciuki, powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki. Ja na całe szczęście mam pomoc w postaci męża fotografa, który od lat twierdził że w dobrej fotografii nie jest najważniejszy sprzęt, trzeba mieć to coś i Ty je masz :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne postępy Marzenko ! Powodzenia w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdjęcia twoje zawsze mnie zachwycają. Widać że robisz to z pasją, zawsze wszystko dopracowane :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję Ci bardzo za wspomnienie o mnie w miłym kontekście. :) Na Twoim blogu widać jak ewoluują Twoje umiejętności fotograficzne. Ja niestety ostatnio nie mam czasu na szlifowanie warsztatu, moim głównym obiektem fotografowania jest mój syn. ;) Ale fotografia kulinarna to dla mnie nadal otwarty rozdział! Życzę Ci wszystkiego dobrego i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzenko przeczytałam Twój wpis z wielkim zainteresowaniem,..trzymam kciuki...:)

    OdpowiedzUsuń