niedziela, 30 listopada 2014

Śledzie po szwedzku z musztardą


Po Andrzejkach już spokojnie można zacząć świąteczne przygotowania. Ponieważ śledzie lubię chyba każde, mogę je jeść o każdej porze dnia, więc myślę, że to od nich powinnam zacząć:-)
Proponuję po szwedzku, żeby wrzucić je przy okazji do akcji Mopsa "kuchnia skandynawska". Udało mi się ostatnim rzutem na taśmę, bo dzisiejszy dzień był pod znakiem zespołu dnia drugiego i dopiero późnym wieczorem jako tako funkcjonuję:-)




Składniki:
  • 500g śledzi matjasów,
  • 2 cebule,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 1 łyżka białego octu winnego,
  • 4 łyżki majonezu,
  • 4 łyżki musztardy francuskiej z gorczycą,
  • pęczek koperku,
  • 1 łyżeczka cukru (można dodać więcej lub mniej).
Przygotowanie:
Śledzie wymoczyć w wodzie około 1h. Odcedzić i pokroić na kawałki. Posiekać cebulę, sparzyć wrzątkiem. Wymieszać majonez, musztardę, cukier, oliwę i ocet. Dodać posiekany koperek i cebulę. Polać sosem śledzie i wszystko dokładnie wymieszać
Smacznego!




Kuchnia skandynawska 2014

zBLOGowani.pl

czwartek, 27 listopada 2014

Gęsia pierś pieczona w rękawie



W listopadzie gęsi  królują na stołach w całej Europie. W Polsce od paru lat promowane jest jedzenie gęsiny w tym okresie. Organizowane są święta, zmieniane karty menu w restauracjach. I fajnie.
Ich mięso jest wyjątkowo niedoceniane pod względem walorów smakowych i wartości odżywczych. Tłuszcz gęsi pełni funkcję afrodyzjaku, zawiera  śladowe ilości tłuszczu (3-6%), a w dodatku jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, żelazo, magnez i białka redukujące zły cholesterol.  Jeśli zatem włączymy gęsinę na stałe do jadłospisu to podziałamy profilaktycznie na nasze zdrowie. 
Od pewnego czasu tłuszcz gęsi mam ciągle w lodówce  i smażę na nim ziemniaki i mięsa. Polecam!


Składniki:
  • 1 pierś gęsia,
  • kilka gałązek świeżego tymianku,
  • 1 duży ząbek czosnku,
  • odrobina cynamonu,
  • 50 ml wody lub czerwonego wina,
  • sól, pieprz,
  •  można użyć dodatkowo  utartego kardamonu.
Przygotowanie:
 
Mięso czyścimy, odcinamy od kości. Nacieramy  pierś solą, pieprzem, cynamonem (i kardamonem ewentualnie), odstawiamy na około 1-2h. Obsmażamy  do zrumienienia, najpierw od strony skóry około 5-10 minut i potem chwilę z drugiej strony od strony mięsa. Przekładamy do rękawa do pieczenia, wrzucamy gałązki tymianku, czosnek posiekany, podlewamy wodą lub winem i pieczemy w 180°C do miękkości (około 60 minut). Zlewamy sos po upieczeniu, można go zagęścić mąką, zimnym masłem lub śmietaną. Polać plastry piersi. Podawać z pieczonymi w tłuszczu gęsim warzywami.


wtorek, 25 listopada 2014

Sałatka z krewetkami i sosem tysiąca wysp


W ostatnim poście sos powstał nie bez powodu. Do jego zrobienia sprowokowała mnie ta sałatka. Krewetki i chrupiące warzywa to dla mnie uczta.
Wpis powstał chyba na przekór zasypywania świątecznymi gadżetami wszystkich witryn. Jak widzę te świąteczne przygotowania, to tęsknię za latem. I chociaż takim kolorowym talerzem mogę się tam przenieść.
Oczywiście świąteczne  smakołyki będą, ale za chwilkę:-)



Składniki (na 1 porcję):

  • 10-12 sztuk  krewetek królewskich,
  • mieszanka sałat ( u mnie rukola i szpinak baby),
  • kawałek czerwonej kapusty,
  • pół papryki.
  • kilka pomidorków koktajlowych,
  • pół cebuli,
  • 1 łyżka oliwy (może być masło)
  • 1 ząbek czosnku,
  • odrobina płatków chilli,
  • sól,
  • sos tysiąca wysp (tu przepis).
Przygotowanie:

Krewetki oczyścić, pozbawić je ogonków. Podsmażyć na oliwie z czosnkiem i chilli. Posolić. W tym czasie rozłożyć sałatę na talerz, poszatkować kapustę, rozsypać na sałacie. Pomidorki pokroić na pół, cebulę w piórka, a paprykę w paski. Również rozrzucić na sałacie, dodać krewetki i wszystko polać sosem.
Smacznego!




niedziela, 23 listopada 2014

Sos tysiąca wysp



Coraz zimniej na dworze, choć i tak nasz rejon  jest najcieplejszy w Polsce. Dzisiejsze słońce zapewne sprawiło, że pomyślałam o lekkiej sałatce do obiadu. Obecnie w mojej codziennej diecie musi być bardzo dużo surowych warzyw, które mają niski indeks glikemiczny. Myślę, że z czasem pojawi się więcej przepisów na takie typu dania, bo sytuacja, w której się znalazłam to wymusza. 
Sos tysiąca wysp, który proponuję jest znacznie zmodyfikowany przez dodatek jogurtu - taka zdrowsza wersja. Jak dla mnie pyszna. Może być podawany również jako dip do warzyw lub lubianych przez dzieci nuggetsów.



Składniki:
  • 2 łyżki majonezu,
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego,
  • 4 łyżki pikantnego kechupu,
  • 1 łyżka sosu chilli,
  • 0,5 łyżeczki sosu Worcestershire,
  • 1 łyżeczka octu z białego wina,
  • sól i pieprz cayenne do smaku.
Przygotowanie:

Wszystkie składniki sosu wymieszać dokładnie. Doprawić solą i pieprzem cayenne. Serwujemy jako dip, sos do sałatek, mięsa i jajek.

środa, 19 listopada 2014

Chleb litewski na mące żytniej i zakwasie


To zdecydowanie mój faworyt:-) Odkąd pamiętam pieczywo z dodatkiem  kminku było dla mnie najlepsze. Bardzo się cieszę, że w ty miesiącu w naszej piekarni Kamila zaproponowała ten wypiek, a Amber przyjęła go z ochotą. Jestem pewna, że zagości u mnie na dobre:-) Polecam serdecznie, nie pożałujecie:-)




Chleb litewski
(cytuję za Kamilą)
porcja ciasta na 2 formy keksowe
Źródło przepisu Mirabbelka
  • 50 g zakwasu,
  • 130 g mąki żytniej,
  • 120 g wody,
Składniki wymieszać i odstawić na 8 – 12 godzin.
  • cały zaczyn,
  • 90 g mąki żytniej,
  • 110 g wody,
Składniki wymieszać i odstawić na 3 – 4 godziny. Zaczyn powinien się podnieść, a jego powierzchnia powinna być lekko wklęsła.
  • 100 g otrąb,
  • 2 łyżki kminku,
  • 200 g wody,
Wieczorem, dzień przed pieczeniem chleba, zalać otręby wrzącą wodą, dodać lekko zmiażdżony kminek.
  • cały zaczyn,
  • zaparzone otręby,
  • 350 g mąki żytniej razowej,
  • 150 g mąki żytniej,
  • 300 g wody,
  • 2 łyżki melasy (dałam miód),
  • 1 łyżka soli,
Z mąki żytniej razowej odsypać dwie łyżki mąki, i uprażyć ją na suchej patelni, by nabrała brązowego koloru, należy uważać, by się nie przypaliła. Następnie wymieszać w misce cały zaczyn, z resztą składników, oprócz soli, mieszać należy tylko do połączenia składników. Konsystencja ciasta powinna być dość luźna. Przy mieszaniu mikserem nie może tworzyć się bryła ciasta. W odrobinie wody rozpuścić sól, dodać do ciasta i lekko wymieszać całość. Ciastem napełnić foremki prostokątne, do połowy ich wysokości, wygładzić powierzchnie wodą. Chleb powinien wyrosnąć do podwojenia objętości, co może trwać nawet do 4 godzin. Po wyrośnięciu należy jeszcze raz wierzch posmarować wodą. Chleb wstawić do piekarnika nagrzanego do 250° C i piec przez 15 minut z termoobiegiem, potem zmniejszyć do 200° C i piec jeszcze 30 minut, już bez termoobiegu, dalej zmniejszyć do 180° C i dopiekać około 25 minut. Po upieczeniu wyjąć z foremki, odwrócić i wystudzić. Chleb nadaje się do jedzenia dopiero następnego dnia.


niedziela, 16 listopada 2014

Zielonki i jajka na śniadanie


Zbierać, polubić, oprawiać i jeść grzyby nauczyła mnie moja ciocia i zawsze, choć nie ma Jej już z nami, będę Ją pamięcią przywoływać ilekroć przygotowuję jakiekolwiek danie grzybowe. Tak też było z moim dzisiejszym śniadaniem:-)
Piękny urodzaj  mamy w tym roku i oby trwał jak najdłużej, a zimy wcale nie musi być jak dla mnie;-)


Składniki:
  • zielonki - kilka sztuk,
  • 1-2 jajka,
  • sól, pieprz,
  • 1 łyżeczka masła,
  • 1 łyżeczka oleju.
Przygotowanie:

Grzyby dokładnie oczyścić, wypłukać z blaszek piasek. Pokroić na drobne kawałeczki. Podsmażyć na rozgrzanym oleju i maśle z dodatkiem soli - do momentu, aż cały płyn z grzybów odparuje. Wbić jajka. Smażyć do momentu ścięcia. Doprawić. Podawać z pieczywem.




czwartek, 13 listopada 2014

Pizza z zielonkami i kremowym sosem


Chciałam pizzę zmodyfikować. Dodałam mąki orkiszowej do wyrobienia ciasta, posmarowałam kremowym sosem na bazie serka i nadzienie zrobiłam z zielonek. Powiem Wam efekt końcowy był genialny;-) Wszystko przykryłam oscypkiem...Niebo w gębie:-)


ciasto  :
  • 2 szklanki mąki pszennej,
  • 1 szklanka mąki orkiszowej
  • 2 garstki płatków owsianych,
  • 5 dkg świeżych drożdży,
  • 1 szklanka ciepłej wody,
  • 3 łyżki oleju,
  • 1 łyżeczka soli, 
  • 1  łyżeczka cukru,
  • słodka papryka, oregano, czosnek granulowany.
sos kremowy:
  • 3 łyżki serka Apetina pesto z rukolą,
  • 1 ząbek czosnku,
  • sól,
  • 1 łyżka śmietany 18% tł.
 dodatki:
  • 300 g zielonek świeżych lub mrożonych,
  • 1 cebula,
  • 2 łyżki śmietany 18% tł.,
  • ser oscypek,
  • 1 łyżka masła,
  • oliwa z oliwek,
  • sól, pieprz.
Przygotowanie:
Wymieszać sypkie składniki ciasta, do wody dodać cukier, drożdże i olej, połączyć mieszając. Wlać do reszty składników. Wyrobić ciasto i odstawić do wyrośnięcia. W tym czasie przygotować sos kremowy łącząc razem cały podany skład sosu. Grzyby oczyścić, pokroić na mniejsze kawałki, podsmażyć na maśle, dodać cebulę pokrojoną w kosteczkę. Dodać śmietanę, podlać odrobiną wody, doprawić solą i pieprzem.
Następnie ciasto podzielić na 2 części, ręce polać olejem lub oliwą rozłożyć porcję na papierze do pieczenia, nadając odpowiedni kształt (formuję na okrągłej podkładce pod talerze). Włożyć do piekarnika kamień do pizzy i nastawić piekarnik na temp. 260 - 270 stopni. Na wierzch ciasta wylać trochę oliwy i rozprowadzić ( zapobiega rozmiękczeniu górnych składników podczas pieczenia), nałożyć sos  kremowy i grzyby. Posypać startym oscypkiem.  Wstawić do piekarnika. Sprawdzić po 8 minutach, ewentualnie dopiec do 10. 







Dania z serkami kremowymi

poniedziałek, 10 listopada 2014

Pierogi z borowikami i serem bundz

Pierogi na cztery pory roku – jesień!






Nadeszła jesienna odsłona pierogowa  MMMAK-ów. Trudno było nam się zebrać. Mimo jesiennych długich wieczorów czasu wciąż mało;-) Tym bardziej cieszy finał naszych zmagań. To już czwarta odsłona i wszystkie pory roku już za nami - w kwestii pierogowej oczywiście;-).
Inspiracją mojego dania były pierogi Roberta Sowy.



Składniki:
na ciasto: 
  • 0,5 kg mąki,
  • 1 duży kefir,
  • szczypta soli,
na farsz:
  • 300 g ugotowanych borowików,
  • 300 g tartego sera bundz,
  • 50 ml winiaku,
  •  kilka gałązek świeżego tymianku lub natki pietruszki,
  • 1 cebula,
  • sól i pieprz,
  • olej do podsmażenia cebuli,
+ cebula na okrasę i starty oscypek.


Przygotowanie:


Zacząć od farszu. Cebulę drobniutko posiekać, posolić i podsmażyć na oleju, dodać pokrojone borowiki. Zostawić kilka do dekoracji.Wlać winiak, a gdy odparuje dodać zioła i przyprawy. Połączyc z tartym serem bundz.

Wyrobić z kefiru i mąki ciasto, lekko posolić. Może zaistnieć potrzeba dodania mąki lub kefiru, gdyż w zależności od ich rodzaju, konsystencja ciasta może być różna - musi odchodzić od ręki. Gotowe ciasto rozwałkować i wykrajać szklanką okrągłe placuszki. Układać na środku farsz, skleić brzegi dociskając widelcem. Gotowe pierożki gotować w osolonej wodzie chwilę jeszcze po wypłynięciu, tak na wyczucie, myślę, że około 2-3minut. Podawać polane podsmażoną cebulką i startym oscypkiem. Udekorować połówkami borowików.



Oczywiście zapraszam na pierogi jesienne do  Magdy, Małgosi, Ali i Kamili:-)!

sobota, 8 listopada 2014

Przywiezione z podróży - Toskania cz.2

wjazd do winnicy

Czas wrócić do słonecznej Italii, bo zaraz mnie zima zastanie. Poza tym pytają mnie znajomi, kiedy druga część relacji?  Tak jak wspomniałam w części pierwszej  mieszkaliśmy na wzgórzu w winnicy Fuoriporta Coiano Casa Vacanze, w dawnym zamku Coiano. Do dyspozycji mieliśmy 4-6 osobowe apartamenty, 2 baseny, dostatek ziół wszelakich, drzewa figowe i przesłodkie, dojrzałe winogrona. Posiłki jadaliśmy przy jednym, długim stole ustawionym w ogrodzie z pięknym widokiem na toskańską okolicę. Do każdej obiadokolacji było nam serwowane wino z tejże winnicy.  Istna sielanka spędzana w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół.  Pogoda również nam dopisała i mogliśmy się cieszyć z kąpieli w naszych basenach, popijając winko na leżakach i zajadając zerwane prosto z krzaka owoce.
 
basen winnicy Coiano




budynek z apartamentami
dziedziniec zamku

Miejsce było magiczne, co widać na zdjęciach, mam nadzieję;-). 
Nasz pobyt umilały  organizatorki, Justyna i Ania, które nam przygotowywały posiłki, dbając o każdy szczegół. 
Większość uczestników mogła się wykazać podczas warsztatów kulinarnych, które to były myślą przewodnią naszego wyjazdu.  Na pierwszych robiliśmy i jedliśmy w ogromnych ilościach  pizze pod wodzą Tomka. Mieszka On od wielu lat ze swoją rodziną w Chianti. Miałam okazję Go poznać, gdy  byłam po raz pierwszy w Toskanii kilka lat temu. Jest pasjonatem organizacji agroturystyki, ma swoją winnicę, wyrabia znakomite wina, które mogliśmy podegustować.  Przyjechał do nas z żoną, synem i psem. 
I z piecem do pizzy, który zapragnęłam mieć na swoim tarasie;-) W sumie obok grilla komponowałby się całkiem, całkiem;-)  




Przenośny piec do pizzy:
 

Największym zaskoczeniem i wzięciem cieszyła się pizza z oliwą i świeżym rozmarynem, choć moim faworytem była z parmezanem i rukolą. Zresztą każda podana w takich warunkach i w takim towarzystwie smakowała wybornie.


Drugi dzień warsztatów, w sumie było ich 3, był pod znakiem pasty. Makaron wyrabialiśmy sami i przepuszczaliśmy przez maszynki. Jedną z nich, którą po raz pierwszy widziałam, była gitara. I chyba ona wzbudziła najwięcej emocji;-) 



Makaron serwowany był w 2 wersjach:  z pesto klasycznym i z boczkiem. Przed kolacją na przystawkę podano nam antipsati z różnymi smarowidłami. 

 
Kolejne i ostatnie warsztaty miałam okazję ja prowadzić. Muszę przyznać, że bardzo mnie to stresowało. I na koniec okazało się, że nie taki diabeł straszny, a wszystkim bardzo smakowały zaproponowane przeze mnie i wykonane wspólnie, dania.





Na przystawkę zaproponowałam bakłażana z mozarellą i gremolatą, na danie główne eskalopki z kurczaka w sosie z suszonych pomidorów. Ania zrobiła sałatkę z gruszką. 





Oprócz warsztatów  również kulinarnie zwiedzaliśmy Toskanię. Byliśmy w Lari w fabryce rodzinnej makaronu Martelli, w małej fabryce oliwy. Każdy  mógł posmakować toskańskich specjałów w knajpach. Czyli dla każdego coś miłego:-). Ale o tym postaram się napisać w kolejnym poście, do którego już teraz Was zapraszam. Mam nadzieje, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego regionu i tak jak ja będziecie chcieli tam wracać:-)
Jeszcze poniżej rzućcie okiem na naszą winnicę z jej największymi dobrodziejstwami.








Zdjęcia moje i Staszka
Biuro podróży lemon&lime


niedziela, 2 listopada 2014

Chowder - zupa rybna


Pomyślicie sobie, że  znowu zupa:-) 
Pora roku sprzyja i jemy w tym okresie bardzo dużo zup. Tak smakują tylko teraz;-).
Różne zupy rybne eksperymentujemy. Najlepsza wg nas jest tajska mojego taty, ale ta amerykańska również podbiła nasze podniebienia:-) Inspirację zaczerpnęłam od Małgośki z Pobitych Garów. Tam też możecie poczytać ciekawostki o jej pochodzeniu.
Chowder mój jest mieszanką ryb i krewetek z dodatkiem ziemniaków i śmietany. Stanowi doskonałe jednogarnkowe danie. Dodatkowym plusem jest to, że robi się ja błyskawicznie;-)


Przepis z małymi moimi zmianami podaję za Małgośką.
Składniki 4 porcje:
  • 3 łyżki masła (45 g)
  • 1 łodyga selera naciowego pokrojonego w drobną kostkę
  • 1 cebula pokrojona w drobną kostkę
  • 1 czosnek pokrojony w drobną kostkę
  • 1 por (tylko biała część) pokrojony w kostkę - pominęłam
  • 2 płaskie łyżki mąki
  • 1 litr wywaru z warzyw, ryb, albo kurczaka (ugotowałam wywar z głów ryb),
  • 2 spore ziemniaki pokrojone w kostkę
  • 250 g łososia pokrojonego w dużą kostkę
  • 250 g dorsza pokrojonego w dużą kostkę,
  • 250 g obranych krewetek królewskich
  • 1 szklanka słodkiej  śmietany (30%)
  •  natka pietruszki lub koperek do posypania,
  • sól i biały pieprz,
  • sok z cytryny do smaku.
Przygotowanie:

W garnku o grubym dnie  rozgrzać masło i usmażyć na niewielkim ogniu seler, cebulę i czosnek uważając, żeby warzywa się nie zrumieniły (jakieś 10 minut). Posypać mąką i cały czas mieszając, przesmażyć ją minutę – dwie, żeby straciła surowy posmak.  Ciągle mieszając wlać wywar rybny i doprowadzić do wrzenia. Dodać ziemniaki i gotować 10 minut. Dodać ryby i gotować kolejne 10 minut. Na koniec wrzucić krewetki i gotować 5 minut. Dolać śmietanę, wymieszać i doprawić solą, pieprzem i cytryną. Posypać natką lub koperkiem. Podawać z pieczywem. 

Przepis zgłaszam do akcji z okazji Grand Prix Stanów Zjednoczonych:

Wspólne gotowanie z Formułą - USA