środa, 1 lipca 2015

Bób gotowany z masłem



Bób gotowany ma dla mnie bardzo symboliczne znaczenie. Ilekroć go jem przypominam sobie mojego dziadka. Na co dzień mieszkał z moją babcią na wsi, ale co roku przyjeżdżał  na podleczenie i rehabilitację do Zielonej Góry. Będąc małym brzdącem pamiętam, jak godzinami graliśmy w tysiąca i podjadaliśmy z miski gotowany bób z masłem. To on nauczył mnie go smakować.
Czasami robię go na inny sposób, jak chociażby ten z groszkiem do makaronu (klik), lub z czosnkiem i koperkiem, ale i tak ten najzwyklejszy z masłem lubię najbardziej.
Serwując miskę bobu  zabieram Was w moją sentymentalną podróż do moich wspomnień;-)



Składniki:
  • bób,
  • sól,
  • masło do polania
Przygotowanie:
 
Bób gotować w słonej wodzie przez 15- 20 minut. Sprawdzać od czasu do czasu czy jest już dobry. Odcedzić i podawać polany masłem. 



21 komentarzy:

  1. Z bobem mam podobne wspomnienie. Pierwszy raz spróbowałam go będąc u dziadka na wschodzie kraju. Był zrobiony dokładnie tak jak Twój i tak samo go teraz przyrządzam. I też przywołuje dziadkowe wspomnienie...
    A w tysiąca grać nauczył mnie tata. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też był podawany taki bób z masłem, ale do niego jeszcze świeży koper.
    Uwielbiam!
    Nie umiem grać w tysiąca...A może zapomniałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia! Niestety nie znoszę bobu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami próbując czy jest już ugotowany można wyjeść całkiem sporo ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubimy bób, zwłaszcza jako dodatek lub w sałatce :) Takie smaki z dzieciństwa mają w sobie zawsze wyjątkowy, niepowtarzalny smak bo dodatkiem do nich są nasze wspomnienia. Też mamy takie dania :) pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam, uwielbiam bób. Moja mama podaje ze smalcem i dużą ilością natki pietruszki i chyba tak lubię najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila, muszę spróbować!

      Usuń
    2. Ze smalcem i pietruszką? Kurcze, ciekawa jestem smaku:-)

      Usuń
    3. Marzenko, mnie bardziej smakuje niż z masłem. Mama odcedza bób, dodaje łyżkę smalcu i posiekaną pietruszkę, przykrywa garnek pokrywką, podrzuci kilka razy, by się wszystko wymieszało i podaje :) Uwielbiam tak :)

      Usuń
  7. w takiej formie bób jest najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajadam się zwyczajnie gotowanym bobem, ale do głowy mi nie przyszło, żeby go polać masłem. Muszę to wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Klasyka w każdym ziarenku, najbardziej lubię z masłem i ząbkiem czosnku i o zgrozo! ...skropione przyprawą maggi. No cóż, każdy ma swoje ulubione smaki.Pozdrawiam Cię Marzenko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam bób. Właśnie w tej najprostszej formie smakuje najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak przygotowany bób co prawda nie wywołuje u mnie wspomnienia o dziadku, ale zawsze smakuje najlepiej.:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tę porę roku, kiedy wszystko dojrzewa i można najeść się do syta świeżymi smakołykami prosto z pola. Bób uwielbiamy i jesteśmy gotowi na Twoją miseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najlepszy sposób na bób. Ja jadłam wczoraj na obiad!

    OdpowiedzUsuń
  14. Piekne wspomnienia...:) U mnie fanami bobu sa maz , mama i siostrzeniec 7latek ( ja tez lubie , ale oni to wielbiciele...)i bardzo milo patrzy sie jak we trojke palaszuja boc - wlasnie kilka tygodni temu mielismy okazje w takim pelnym "bobowym" towarzystwie smakowac mlody i pyszny bob:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Marzenko my też tak zajadamy się bobem :) Masełko, odrobina soli i pieprzu - gotowe!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja go kocham od niedawna, ale za to miłością gorącą i zachłanną :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wieki nie jadłam.... trza to nadrobić. Pyszne !

    Pozdrawiamy serdecznie
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń