niedziela, 15 listopada 2015

Pasztet z pieczonej gęsiny


Listopad to miesiąc gęsiny , która króluje na naszych stołach. Kiedyś w Polsce była bardzo popularna, szczególnie w XVII i XVIII wieku. Obecnie trwają starania przywrócenia tradycji jadania gęsiny w dniu św. Marcina – 11 listopada. W dniach od 8 listopada do 1 grudnia ok. 60 restauracji w całym kraju serwuje przeróżne autorskie potrawy z tego mięsa. Tworzone są nowe karty dań, organizowane przeróżne festiwale. Ja zachęcam do kosztowania nie tylko w tym jesiennym okresie.  Mrożone mięso dostępne jest cały rok, a gęsina mrożona jest lepsza od świeżej, gdyż  jest bardziej krucha.
Czas rozpocząć  listopadowy sezon na gęsinę! 
Zapraszam na pasztet. Inspirację zaczerpnęłam  od Aronii. Po moich zmianach wyszło naprawdę godne polecenia mięsiwo - to opinie moich osobistych testerów - nakarmionych członków rodziny i sąsiadów:-)


Składniki:
  • połowa gęsi ( ja użyłam do pieczenia piersi i 2 udek - 2 kg mięsa),
  • włoszczyzna ( 1 biała część pora, 3 marchewki, 2 pietruszki, połowa selera, 2 cebule),
  • sól, pieprz, 
  • 3 listki laurowe i kilka ziaren ziela angielskiego,
  • majeranek,
  • 4 jajka,
  • bułka tarta,
  • 40 dkg wątróbek drobiowych,
  • tłuszcz gęsi z pieczenia.

Przygotowanie:

Mięso natrzeć solą, pieprzem i majerankiem. Ułożyć w brytfannie . Warzywa obrać i obłożyć nimi mięso. Dodać listki laurowe i ziele angielskie. Piec 2 godziny w 200 stop. C. Następnie  oddzielić od kości i wraz z warzywami przepuścić przez maszynkę o drobnych oczkach lub zmielić w malakserze. Wątróbkę sparzyć wrzącą wodą i chwilę zostawić, żeby się ścięła. Również ją zmielić
Do  masy wbić jajka, dodawać powoli bułkę tarta. Dodać jej tyle aby zagęścić masę.  Przyprawić solą oraz pieprzem. Dobrze wymieszać i wyrobić.
Przełożyć do dwóch foremek keksowych, wysmarowanych masłem i obsypanych bułką tartą. Piec przez ok. 1 godzinę w temp. 180 st. C.





31 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam pasztetu z gęsi. Jestem bardzo ciekawa smaku. A wygląda pysznie. Pozdrawiam Marzenko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też był mój pierwszy raz, ale na pewno do powtarzania:-)

      Usuń
  2. Wygląda znakomicie. Następnym razem wypróbuję Twój sposób z parzeniem wątróbki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Mój tata zawsze parzy wątróbkę do pasztetu. Polecam zatem:-)

      Usuń
  3. Jak ja bym chciala ,zeby mrozona gesina byla u mnie dostepna chociaz jakos sezonowo...:(. To najlepszy drob ! Bardzo lubie gesine. Pasztet tez i ten Twoj wyglada na bardzo smaczny. I pewnie taki byl. A moze jeszcze JEST?...wtedy wsiadam w samochod i jade.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety już nie ma, ale w sobotę jeszcze był;-)

      Usuń
  4. Jaki piękny pasztet :) Musi smakować obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda wspaniale! Uwielbiam takie pasztety. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. robiłam pasztet już parę razy, ale z samej wątróbki drobiowej, z dodatkiem gęsi jeszcze nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne pâté, ale bez pieczenia prawda, tylko smażony i zmiksowany, prawda?

      Usuń
  7. Pysznie wygląda pasztet :) szkoda, że nie można się nim poczęstować z obrazka ;) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak szkoda, że nie mamy takiej możliwości:-)

      Usuń
  8. Jejku, ale rarytas! sklepowa gęsina jest dla mnie zbyt droga, a na naszej wsi rodzina nie hoduje gęsi... ale szkoda :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda. Czasami można upolować z promocji dużo taniej;-)

      Usuń
  9. oo.. a ja wielką fanką gęsiny niestety nie jestem.. ale może w takim pasztecie? Kto wie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że by Ci posmakowała w takim pasztecie. Może właśnie od niego zacznij, żeby się przyzwyczaić;-) !

      Usuń
  10. Czuję się zainspirowana...
    a zdjęcia...wprost trudno się oprzeć.
    Trudno, muszę pomaszerować do kuchni...poszukać jakiejś namiastki bo zwariuję...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy i zachęcam do zrobienia:-)

      Usuń
  11. Bardzo smakowity pasztet! Idealny! Uwielbiam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też upieczony i już zjedzony!
    Pyszna jest gęś.
    Smacznego Marzenko.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, takiego pasztetu nigdy nie jadłam. Chyba wypróbuję Twój przepis bo narobiłaś mi smaku:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda idealnie i pewnie tak samo smakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  15. musiał byś pyszny, zdjęcia rewelacyjne ;) już czuję jego zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Juz mi slinka kapie hehe;)
    Wspaniale.
    Zapraszam na moj nowy blog gdzie tworze kolorowe slodkosci;) komentujecie;)
    https://sprinkleoficingsugar.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Marzenko, nie musisz czerpać pomysłów od innych, toż Twój Tato jest najlepszym "paszteciarzem", pamiętam jak o tym fakcie wspomniałaś.
    A ja zrobiłam niedawno smarowidło z gęsiny wg Twojego przepisu.
    Jak zwykle zdjęcia bardzo przekonujące o smakowitości pasztetu.

    OdpowiedzUsuń