poniedziałek, 12 lutego 2018

Chrust Neli Rubinstein


Zdążyłam, na szczęście, z przepisem na te chrusty jeszcze w karnawale. Uff:-)
Nie wiem jak u Was, ale u nas to właśnie one  królują w tłusty czwartek i na ostatki.
Ulubione przez dzieci. Choć nie tylko przez nie;-)
Amatorów chrupiących faworków nie trzeba namawiać.
Robi się błyskawicznie. Tym bardziej zachęcam do ich ukręcenia:-)


Przepis Anieli Rubinstein z książki "Kuchnia Neli":
Składniki:
  • 1 jajko
  • 2 żółtka
  • 1 łyżka (15 ml) octu
  • 2 łyżki (30 ml) rumu
  • 2 łyżki (30 g) drobnego cukru – ja dałam 15 g
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 1/3 szklanki (80g) kwaśnej, gęstej śmietany
  • 2 łyżki (35 g) bardzo miękkiego masła
  • 2 szklanki (280 g) mąki pszennej tortowej
 +
  • tłuszcz do smażenia (smalec, olej)
  • mąka do podsypywania blatu
  • cukier do obsypania faworków
Przygotowanie:
 
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. W misce zmiksować jajko z żółtkami, solą i cukrem. Dodać ocet i rum i zmiksować do połączenia. Dodać masło i śmietanę i znowu zmiksować do połączenia. Jeżeli zostaną małe grudki, to nic nie szkodzi. Cały czas miksując dodawać po trochu mąkę. Miksować do czasu, aż ciasto będzie gładkie i jednorodne. Blat podsypać lekko mąką i wyłożyć na nią ciasto. Wyrabiać je dłońmi około 5 minut. Wyrabianie powinno polegać na składaniu i rozpłaszczaniu ciasta. W ten sposób wtłacza się w ciasto powietrze i w trakcie smażenia powstaną duże bąble. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i odstawić na blacie (w temperaturze pokojowej) na 10 minut.
 Na małym gazie w dużym garnku lub w głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz. Tłuszcz lepiej rozgrzewać długo niż szybko na dużej mocy. Powinien być bardzo gorący (smalec - 180 stopni C), ale nie może dymić. Przed smażeniem faworków trzeba sprawdzić temperaturę rozgrzania przez wrzucenie kawałka ciasta. W dobrze rozgrzanym tłuszczu faworki od razu wypływają na powierzchnię, a wokół smażącego się ciasta robi się bardzo dużo bąbelków powietrza.
 
Przygotować duży talerz wyłożony ręcznikami papierowymi. Ciasto podzielić na 5 części. 1 część wyłożyć na blat podsypany mąką. Resztę ciasta zawinąć ponownie w folię. Ciasto rozwałkować bardzo cienko. W razie potrzeby podsypać je jeszcze mąką. Ostrym nożem lub radełkiem (ja używam noża do pizzy) podzielić je na paski ok 3 cm szerokie i 9 cm długie. Na każdym pasku zrobić wzdłuż na środku 3 cm nacięcie. Przez to nacięcie przeciągnąć jeden z końców paska. Smażyć porcjami po 3-4 faworki jednocześnie. Po około 20 sekundach kiedy od spodu zaczną się rumienić, przełożyć je widelcem lub drewnianym patyczkiem do szaszłyków na drugą stronę i smażyć jeszcze przez około 20 sekund do chwili, aż lekko zrumienią się z drugiej strony. Dobrze usmażone faworki  powinny  być lekko złote.
Faworki wyławiać łyżką cedzakową lub drewnianym patyczkiem i układać na  papierowych ręcznikach. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem. 
Tak samo postąpić z pozostałymi porcjami ciasta.
Ciasto surowe można przechowywać w lodówce do 2 dni lub zamrozić.
 





6 komentarzy:

  1. Wieki całe już nie jadłam faworków! Te wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzenko cudownie wygląda :-) a ja uwielbiam chrust :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten przepis często wykorzystuję.
    Pyszny chrust!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też sobie nie wyobrażam końca karnawału bez chrustu i no i może jeszcze pączków z różą :D

    OdpowiedzUsuń