piątek, 2 marca 2018

Podróże kulinarne

Wpis sponsorowany



Zima to odpowiedni moment na zaplanowanie urlopu.  Oferty na rynku są dużo tańsze, a ich duża ilość pozwala na rozszerzenie kryteriów poszukiwań. Przeglądając katalog Rainbow możemy się o tym przekonać.
Jak się domyślacie, dla blogerki kulinarnej wybór jest oczywisty - kieruje się podróżami kulinarnymi.  Czyli dla mnie priorytetem w planowaniu jest miejsce, gdzie można poznawać smaki - te dla duszy i te dla ciała;-). Najlepiej jak połączymy zwiedzanie zabytków z poznaniem lokalnej społeczności i ich zwyczajów. A  udaje się to najbardziej, gdy posmakujemy regionalnej kuchni , bo jak mówi przysłowie – przez żołądek do serca…;-) Może, żeby ułatwić Wam wybór miejsca przybliżę swoje kulinarne wojaże z argumentacją, dlaczego na pewno tam jeszcze wrócę. Pierwszy wybór to Hiszpania - kraj, który nam się kojarzy ze słońcem, przekąskami tapas,  flamenco, pysznym winem, corridą, pięknymi, pełnymi zabytków miastami i kilometrami długich plaż…
Bary Tapas to prawdziwy raj dla smakoszy. Jadąc do Barcelony miałam zaznaczone miejsca obowiązkowe do degustacji i Bar Can Paixano był jednym z nich.  Poznacie go bez trudu po tłumie wewnątrz. Wszyscy spożywają, stojąc, a tradycją jest rzucanie serwetek na ziemię, a nie do kosza;-)) Pamiętajcie o tym;-)! Specjalnością knajpy jest cava (wino musujące), które świetnie smakuje zagryzane bułką z kiełbasą, ale też genialnie komponuje się z owocami morza oraz większością tapas.  Dla chętnych jest tam również sklep z produktami regionalnymi i właśnie winem Can Paixano. Polecam różowe;-)





Zrobiliśmy sobie  tour po klimatycznych knajpkach, rozpieszczaliśmy podniebienie, smakując przeróżnych przekąsek;-). Byliśmy w jednym miejscu, gdzie podają ośmiornicę skropioną oliwą serwowaną, z młodym białym winem. Bardzo podobała mi się filozofia tego miejsca - czarki  z tym trunkiem musiały być ciągle pełne:-).



Zawsze myślałam, że w Barcelonie specjalnością jest sangria;-)  Byłam w błędzie. Króluje tam ciemny wermut , podawany z lodem - smakuje rewelacyjnie.





Nawet  proste przekąski takie jak  pa amb tomàquet (chleb natarty czosnkiem, oliwą i pomidorami),  szynka suszona pernil  czy ser manchego polany oliwą, smakowały jak najlepsze dania. Udzieliła nam się atmosfera miejsca i zapewne w naszych domowych warunkach już by nas aż tak nie oczarowały.
Jestem zdania, że lokalne produkty smakują najlepiej w warunkach, w których powstały i dlatego przywiezione do domu mogą rozczarować…Choć z drugiej strony ogromnym plusem tego typu wypraw są potrawy, które w tamtych okolicznościach pokochaliśmy i możemy przenieść się do nich wspomnieniami, przyrządzając je samemu.
Tak oto narodziła się u nas tradycja przygotowania gazpacho w letnie, upalne dni.  



Kolejnym moim smakowym miejscem na ziemi jest Chorwacja. Kiedyś przeczytałam, że to „ziemia obiecana dla wszystkich miłośników dobrej kuchni”. I trudno się z tym nie zgodzić. Każdy region
Chorwacji ma swoje kulinarne specjały. Jedzenie różni się znacząco na wybrzeżu i w głębi lądu. Nad Adriatykiem  wpływ mają  sąsiednie Włochy - w restauracyjnych kartach  dominują  pizze i makarony, dania z ryb i owoców morza. W głębi Chorwacji przeważają dania środkowoeuropejskie - pożywne, duszone i pieczone mięsa oraz ciasta z kremami.

Dużym plusem, głównie dla naszych kubków smakowych, była możliwość smakowania kuchni bałkańskiej w okolicznych tawernach. Region ten słynie z Kvarnerskich  krewetek i kalmarów, trufli,  istryjskiej szynki wędzonej „pršut”, oliwy z oliwek, kasztanów. Z trunków posmakowaliśmy  rakiji oraz lokalnych  win wytrawnych Teran i Malvazija, które znakomicie komponowały się z serwowanymi specjałami na talerzu. Poniżej  specjalność regionu - sałatka z ośmiornicy. Niebo w  gębie:-)





W Puli  oprócz amfiteatru rzymskiego, górującego  nad miastem i   spaceru na Stare  Miasto, zapamiętam grillowane kalmary podane z sałatką ziemniaczano-szpinakową;-). Tak niewiele trzeba, aby poczuć się dopieszczoną i spełnioną, w aspekcie kulinarnym oczywiście;-).




Taką Chorwację pełną aromatów i smaków zapamiętam. I chętnie do niej wrócę:-) Do dzisiaj przygotowuję bałkańskie małże, które spróbowałam na jednej z wypraw, a które cieszą się  dużym powodzeniem wśród moich gości. Oczywiście w mojej podróży kulinarnej nie może zabraknąć Włoch. Różnorodność tego kraju i obłędne jedzenie sprawia, że nie znudzi nam się nigdy. I można tam wracać wciąż i bez końca. Doświadczyłam na razie  odwiedzin tylko w północnej części kraju, ale to wystarczyło na miłość od pierwszego wejrzenia=posmakowania;-) i chęć powrotu na więcej. Odwiedzone miasteczka to miejsca, które ukazują nam znajome zakamarki podziwiane na widokówkach. Były tak bliskie i realne...Odkrywały zjawiskowe uliczki i swoje tajemnice. I mimo tłumów turystów  epatowały spokojem.  Rozbrajał mnie  widok beztroskich staruszków, siedzących przed domami na krzesełkach, dla których  to turyści byli atrakcją;-). We Włoszech nie tylko każdy region, ale nawet każda prowincja ma odrębną kuchnię. Czyli możemy sobie wyobrazić ile smaków znajdziemy, podróżując do tego kraju. Mówi się, że przygotowanie dania ma być posiłkiem nie tylko dla żołądka, ale dla wszystkich zmysłów. I rzeczywiście jeśli ktoś liznął prawdziwej włoskiej kuchni, zgodzi się z tym w 100 procentach.

Podczas naszej wyprawy byliśmy w  miejscach, gdzie asymilowaliśmy się z mieszkańcami. Popijaliśmy z nimi pyszną kawę, próbowaliśmy ich specjałów. To chyba najfajniejsze uczucie, poczuć się tam jak u siebie w domu;-)
Poniżej zamówione w trattorii spaghetti z owocami morza i ravioli szpinakowe w sosie z żabnicy i sercówek.



Te 3 kierunki  chciałam wam zareklamować, ale to tylko  ułamek z całego wachlarza możliwości. Zachęcam do zerknięcia na letnią ofertę biura Rainbow .  Jest w czym wybierać. Życzę udanych i smacznych wyjazdów w tym roku. Ja idę właśnie przygotować sobie przystawkę z bresaoli. Pycha! To też kolejna pamiątka z podróży:-) Bo myślę, że przywiezione przepisy wzbogacają naszą kuchnię i zostają z nami, przywołując wspomnienia:-)

4 komentarze:

  1. Oj tak, przygotowanie dań według przepisów "z podróży" wspaniale przywołuje wspomnienia :)) I zgadzam się również co do Chrowacji... Mniam! ;)) Jako kolejne miejsce idealne na kulinarną podróż mogę polecić Kretę! Spędziłam tam dwa cudowne tygodnie i jadłam najsmaczniejsze jedzenie (jak do tej pory;)) Poza tym ponoć kuchnia kreteńska uchodzi za jedną z najzdrowszych. Za to jeśli chodzi o słodkości (niekoniecznie najzdrowsze ;)) to najbardziej smakowały mi w Porto! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia i same pyszności chętnie kiedyś bym skosztowała tych dań

    OdpowiedzUsuń
  3. Podróżując zawsze warto spróbować specjałów oferowanych w danym kraju, miejscowości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze podróżuję dla jedzenia. Zwiedzanie jest na drugim miejscu.

    OdpowiedzUsuń