sobota, 8 listopada 2014

Przywiezione z podróży - Toskania cz.2

wjazd do winnicy

Czas wrócić do słonecznej Italii, bo zaraz mnie zima zastanie. Poza tym pytają mnie znajomi, kiedy druga część relacji?  Tak jak wspomniałam w części pierwszej  mieszkaliśmy na wzgórzu w winnicy Fuoriporta Coiano Casa Vacanze, w dawnym zamku Coiano. Do dyspozycji mieliśmy 4-6 osobowe apartamenty, 2 baseny, dostatek ziół wszelakich, drzewa figowe i przesłodkie, dojrzałe winogrona. Posiłki jadaliśmy przy jednym, długim stole ustawionym w ogrodzie z pięknym widokiem na toskańską okolicę. Do każdej obiadokolacji było nam serwowane wino z tejże winnicy.  Istna sielanka spędzana w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół.  Pogoda również nam dopisała i mogliśmy się cieszyć z kąpieli w naszych basenach, popijając winko na leżakach i zajadając zerwane prosto z krzaka owoce.
 
basen winnicy Coiano




budynek z apartamentami
dziedziniec zamku

Miejsce było magiczne, co widać na zdjęciach, mam nadzieję;-). 
Nasz pobyt umilały  organizatorki, Justyna i Ania, które nam przygotowywały posiłki, dbając o każdy szczegół. 
Większość uczestników mogła się wykazać podczas warsztatów kulinarnych, które to były myślą przewodnią naszego wyjazdu.  Na pierwszych robiliśmy i jedliśmy w ogromnych ilościach  pizze pod wodzą Tomka. Mieszka On od wielu lat ze swoją rodziną w Chianti. Miałam okazję Go poznać, gdy  byłam po raz pierwszy w Toskanii kilka lat temu. Jest pasjonatem organizacji agroturystyki, ma swoją winnicę, wyrabia znakomite wina, które mogliśmy podegustować.  Przyjechał do nas z żoną, synem i psem. 
I z piecem do pizzy, który zapragnęłam mieć na swoim tarasie;-) W sumie obok grilla komponowałby się całkiem, całkiem;-)  




Przenośny piec do pizzy:
 

Największym zaskoczeniem i wzięciem cieszyła się pizza z oliwą i świeżym rozmarynem, choć moim faworytem była z parmezanem i rukolą. Zresztą każda podana w takich warunkach i w takim towarzystwie smakowała wybornie.


Drugi dzień warsztatów, w sumie było ich 3, był pod znakiem pasty. Makaron wyrabialiśmy sami i przepuszczaliśmy przez maszynki. Jedną z nich, którą po raz pierwszy widziałam, była gitara. I chyba ona wzbudziła najwięcej emocji;-) 



Makaron serwowany był w 2 wersjach:  z pesto klasycznym i z boczkiem. Przed kolacją na przystawkę podano nam antipsati z różnymi smarowidłami. 

 
Kolejne i ostatnie warsztaty miałam okazję ja prowadzić. Muszę przyznać, że bardzo mnie to stresowało. I na koniec okazało się, że nie taki diabeł straszny, a wszystkim bardzo smakowały zaproponowane przeze mnie i wykonane wspólnie, dania.





Na przystawkę zaproponowałam bakłażana z mozarellą i gremolatą, na danie główne eskalopki z kurczaka w sosie z suszonych pomidorów. Ania zrobiła sałatkę z gruszką. 





Oprócz warsztatów  również kulinarnie zwiedzaliśmy Toskanię. Byliśmy w Lari w fabryce rodzinnej makaronu Martelli, w małej fabryce oliwy. Każdy  mógł posmakować toskańskich specjałów w knajpach. Czyli dla każdego coś miłego:-). Ale o tym postaram się napisać w kolejnym poście, do którego już teraz Was zapraszam. Mam nadzieje, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego regionu i tak jak ja będziecie chcieli tam wracać:-)
Jeszcze poniżej rzućcie okiem na naszą winnicę z jej największymi dobrodziejstwami.








Zdjęcia moje i Staszka
Biuro podróży lemon&lime


30 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, cudowne miejsca i ludzie :) Zazdroszczę! Aż mi się lato zamarzyło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz następne tak zaplanować;-)

      Usuń
  2. Takie dwie pizze, chianti classico i jestem w niebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczna ta twoja wyprawa do Toskanii! Żałuję, że nie mogłam jechać z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzena,
    my spędzimy cały miesiąc w Toskanii.
    jak szaleć to szaleć!
    I zapisałam się na kurs włoskiej pasty.
    Będzie się działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko pozazdrościć:-) Cały miesiąc i kurs pasty...:-))

      Usuń
  5. Mieliście prawdziwie włoskie uczty! Wspaniały wyjazd :)
    Nawet nie wiedziałam, że są przenośne piece do pizzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniały:-) I w takim towarzystwie:-)

      Usuń
  6. Fajni9e po patrzeć na takie klimatyczne, pełne słońca miejsce... Zwłaszcza, że tak się pochmurno i deszczowo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) A u nas jest nadal pięknie jak na razie:-)

      Usuń
  7. Magiczne zdjęcia! Piękne miejsce, przepyszne dania...Ach, bosko!

    OdpowiedzUsuń
  8. Słońce, basen, pyszności na talerzach, miłe towarzystwo, czego chcieć więcej!:)
    Zaintrygował mnie ten przenośny piec do pizzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak każdego;-)) Fakt niczego więcej ;-)

      Usuń
  9. dużo bym dała żeby się tam znaleźć!
    a ten piec do pizzy... oddałabym za niego każdego grilla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, a to tak niedaleko - w porównaniu z Twoimi wojażami;-))

      Usuń
  10. Zazdroszczę okrutnie, zazdrością kulinarną, choć nie wiem ,czy taka w ogóle jest, ale tak ją czuję, wszystkimi zmysłami.
    Przeczytałam z przyjemnością i podziwem z jaką starannością podzieliłaś się , Marzenko, wrażeniami. Cudownie, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że takie wrażenia wywołałam:-)

      Usuń
  11. Toskania mniam mniam..taka smaczna.jp

    OdpowiedzUsuń
  12. Za Toskania nie przepadam, mnie akurat nie odpowiada tamtejsza mentalność....
    Tak czy owak, to czego mozna zazdrościć Włochom to pogoda, która choć w tym roku pozostawiała dużo do zyczenia, bo normalnie jest dużo lepsza od naszej. Ona zachęca do wpsólnej biesiady na świeżym powietrzu do póxnych godzin nocnych. To akurat uwielbiam. Pewnie nie jestem Ufo w tej kwestii ;)

    Pozdrawiamy serdecznie
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mentalności Włochów masz zdecydowanie więcej do powiedzenia niż ja. Jednak Toskanię kocham i chyba nic tego nie zmieni:-)

      Usuń
  13. Jak pokażę Małżonkowi ten piec do pizzy to na pewno oszaleje :)! Na pewno będzie zaraz szukał tego w internecie.... Masz może jakieś namiary na dobrego producenta tego cacka? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam namiarów;-( Tamten na pewno był kupiony we Włoszech.

      Usuń
  14. Wspaniale zdjecia , zachecajacy opis i mimo szarosci za oknem zrobilo mi sie przyjemnie czytajac i ogladajac to wszystko...Piec do pizzy rzeczywiscie musi byc czyms fajnym...I te makarony...kocham makarony ...

    OdpowiedzUsuń